|
Dzień: 01.08.2004 || Godzina: 14:52 |
Link |
Komentuję! (9)Zmieniłam szablon... I jak Wam sie podoba?
Notka, o czym ona będzie? Mam już gotowy temat, ale nie wiem, czy uda mi sie to przelac na bloga, tak... abyście zrozumieli...
Mosze, chociaz po części uda mi się to napisac... Ech...
~~Sens życia~~
Życie...
Dar, który otrzymaliśmy...
Zaszczyt jaki nas spotkał... Od dnia poczęcia, poprzez dzień narodzin, prosto do dnia smierci, mamy w nim jakiś cel...
Z biegiem lat, staramy się, życ po swojemu, obieramy cele, aby jak najlepiej je spędzić...
Gdzieś w gwiazdach, gdzieś tam "u góry" zapisane jest wszystko...
Cały sens naszego istnienia...
Kiedy popełniamy jakis błąd, z góry wiadomo, iż musieliśmy go popełnic...
Ale czy napewno?
Jaki jest sens życia? Co to wogóle jest?
"Cos" dla czego żyjemy...
"Coś" co sprawia, że sie budzimy rano, ze zaczynamy kolejny dzień...
"Coś" co sprawia że nadal jesteśmy, i wypełniamy jakąś ważna misje...
Ale czy napewno?
Dlaczego przez jedną, pierdoloną chwile...
Dlaczego przez kilka jebanych minut...
Możemy stracić wszystko...
Możemy stracić to, dla czego żyliśmy dotychczas...
Nic już nie jest dla nas ważne... Zadne postanowienie...
Żadna obietnica...
Nie ważne są uczucia, myśli, słowa...
Czujemy się puści, "wyprani" z uczuc...
Momo iż możemy życ dalej...
Mimo iż nadal możemy zmierzać w kierunku naszych wybranych celów....
Nie chcemy...
Nie chcemy...
Boli nas każda cząstka duszy...
Ciała...
Czujemy się brudni... Nic nie warci...
Chcemy, zakończyc to wszystko...
Pomyśleć, że jeden przypadkowy człowiek, spierdoli nasze zycie... Zmarnuje wszystkie plany...
Skrzywdzi tak bliską dla nas osobe...
A my czujemy się bezsilni...
Nie wiemy co mamy zrobic...
Zadajemy sobie pytanie: "Dlaczego akurat Ona/On?"
Czuje się żle... Nie moge pomóc... Bo nie jestem w stanie... Nikt nic nie może zrobić... Póki osoba, sama sobie nie pomoże... Ale czy da się zapomnieć? Czy da sie wybaczyć?
A najgorsze jest to...
Że moglismy temu zapobiec...
Ale jest już za późno...
18.49
Mierzyłam temperature... Zajebiście stan podgorączkowy (37.5) Gardło nadal mnie boli... Ech... Bede chora... Już jestem...
Postanowiłam, iż mój blog będzie na hasło... Kto chce, prosze się zgłaszać... Pozdrawiam...
---
Dzień: 02.08.2004 || Godzina: 16:51 | Link | Komentuję! (7)
Chora...
Jestem tak słaba, ale postanowiłam napisac notke...
W nocy, od 3-6 budziłam się co godzine...
Za kazdym razem mierzyłam temperature, i za każdym razem, termomentr pokazywał więcej... Ech... Doszło do (teraz) 38,4...
Gardło boli mnie tak, że nawet płynów nie moge łykac... Achh... Spać też nie umiem... Bo na zmiane jest mi ciepło, a raz tak zimno, że aż szczękają mi zęby... Ech... :( :(
Zakończe na tym... Nie mam siły walic w tę klawiature...
---
Dzień: 03.08.2004 || Godzina: 17:29 | Link | Komentuję! (3)
"Niedojrzała miłość mówi: "Kocham cię, ponieważ cię potrzebuję.
Dojrzała miłość mówi: "Potrzebuję cię, ponieważ cię kocham"."
Erich Fromm (1900 - 1980)
Tak zaczełam moją notke... Jakos mnie wzieło...
Czuje się już lepiej, i potrafie nawet jeść... Z domu jeszcze nie wyjde, bo echh... Jeszcze nastąpi nawrót choroby... A przecież nadal trwają wakacje...
Nadal czekam na odpowiedz od Administratorów ownloga, w sprawie zlociku... Ale jakoś nikt nie odpowiedział... A szkoda, bo niektórzy z Was, specjalnie wchodzili do mnie na gg, aby się coś więcej dowiedziec... A tak? Nic... No cóż... Poczekam...
Acha...
Muszę się wziąść za siebie, i nadrobic odwiedzanie Waszych blogów...
---
Dzień: 04.08.2004 || Godzina: 00:42 | Link | Komentuję! (8)
"Dlaczego tak bywa, że kochają nas ludzie, na których miłości nam nie zależy...
A my kochamy tych, którym nasza miłość jest niepotrzebna...?!"
---
Dzień: 05.08.2004 || Godzina: 13:15 | Link | Komentuję! (7)
"Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy"
Hmm... Może w tym cytacie coś jest... Tylko my nie wiemy, ile tego czasu zostało nam podarowane... Mamy plany na przyszłość, a nie wiemy czy dane będzie nam je zrealizować...
Wogóle ostatnio moje życie przypomina jedno wielkie bagno, w którym coraz bardziej sie zagłębiam... A dlaczego?
Nie wiem... Poprostu, urodziłam się osobą,która całe życie ma pecha... Ciąży nademną jakieś fatum, które utrudnia mi życie... Kiedy "niby" jest dobrze, nagle, cały ten maleńki "domek z kart" rozpada się... "A miało być tak pięknie"... Wszystko zaczęło sie układać, a teraz znów mam wrażenie, że coś znów się rozwali... I zapewne ZNOWU (bo jakby inaczej) z mojej winy... Chyba najlepiej by było, jakbym zaczęła wszystko od nowa, gadałam o tym nawet z moją przyjaciółką...
Czasem zastanawiam sie, czy jestm aż tak złym człowiekiem... Co robie takiego, iż nic mi się nie układa... Staram sie jak moge... Aby wszystko, i wszystkim było dobrze... I co z tego mam? Nic, jedno, wielkie, wstrętne NIC...
Co z tego że czasem napije się alkocholu, lub przeklne, czy to myusi byc powodem tego wszystkiego? Może jestem nerwowa (mam to po tacie), czasem pyskuje (po listonoszu :x:x:x), wściekam się o byle co, i musze postawić na swoim, ale czy to sprawia, iz te p**** życie zamiast kamyczków, od razu stawia mi kłody pod nogi...
Zawsze się wszystkim przejmuje... W obecnej sytuacji, martwie sie o moją przyjaciółkę, która ma straszne problemy... Więc przezywamy to razem... Zawsze lepiej jest przelac część smutków na kogos, i dzielić z nim te złe momenty, niż zapaść się tak nisko, że nie będzie się umiało wstać spowrotem na nogi... Mam nadzieje, że jej się wszystko ułoży, bo jak narazie moje problemy (teraźniejsze, i mam nadzieje że tymczasowe)to detal, w porównaniu z tym co sie jej wydarzyło...
Miłość tez omija mnie wielkim łukiem... Wprawdzie nie wiem, czy spotkałam odpowiednią osobę, abym mogła ulokowac w niej swoje uczucia. Ale chciałabym w końcu aby moment w którym moje serduszko mocniej zabije nastąpił... Echh... Wszystko jest takie skąplikowane... Kiedy myslałam, że już jest OK, znowu mam wrażenie, iz cos "ulatuje" mi przez palce... Że trace kontakt z tak ważną dla mnie osobą... Echh... I co ja mam robić? JEDEN WIELKI PECH...
I jak tu żyć wg przysłowia:
"Carpe diem" <----- "Chwytaj dzień"
???
---
Dzień: 06.08.2004 || Godzina: 13:55 | Link | Komentuję! (9)
Wczoraj znowu zaliczyłam kolejną wawanture z rodzicami... Nie bede już lepiej wmawiała sobie, że jest dobrze, bo nie ma to najmniejszego sensu... Staram sie nie poddawać, przecież ostatnie, dni, tygodnie, miesiące, były pełne radości, uśmiechu, i wspaniałego samopoczucia... Serce zabiło mocniej, poznałam wspaniałych ludzi, wspaniałą osobę...
Ale wczorajszy dzień, znowu skończył się tak, jak te, o których chcę zapomnieć, jak te dni, w których płakałam do poduszki, i zastanawiałam sie po co wogóle jestem na tym swiecie... Wtedy zazwyszaj podchodziłam do okna, patrzałam w dół, i zastanawiałam sie co by było gdybym skoczyła... Później, cała spłakana sięgałam po żyletke, zamykałam sie w łazience, i dawałam upust smutkom... Po co? Bo zawsze mogłam w jakiś sposób wyładować swoją złość, gniew... Nie używając przykrych słów w kierunku rodziny, nie raniłam nikogo... tylko siebie...
Wczoraj, chciałam tylko porozmawiać z rodzicami... Usiadłam w pokoju i oglądałam pierdolony telewizor, piłam pierdoloną herbate, i prowadziłam pierdoloną bezsensowną konwersacje na różne tematy... W końcu usłyszałam że mam się zamknąc, bo starszego denerwuje moja gadka... Zamilkłam... Ale moja obecność także mu przeszkadzała... Musiał oczywiście to skomentować... Po ostrej wymianie zdań, kazał mi wyjść z pokoju... Zamknęłam sie w pokoju i tylko jedna myśl przeszła mi przez głowe, jedna... Ale szybko się otrząśłam, bo doszłam do wniosku, iż zbyt wielu ludzi starało sie mnie wyciągnąć z tego dołka, a ja miałabym znowu sie pogrążyc? NIE!! Teraz muszę być silna, muszę, po to aby pomóc mojej przyjaciółce... Poprostu...
Znowu jest źle, znowu wszystko robie nie tak... A o co są zazwyvczaj awantury? O komputer... Poprostu, mi tam zwisa czy jestem na nim czy nie, bo mogę poczytać ksiązke, wyjść z Danką, lub poprostu spać,czy porysować... "Jesteś uzależniona od internetu, musimy coś z Tobą zrobić, póki nie jest za późno", oto słowa mamy... Jestem uzależniona... Ale nie od internetu, a od osób, które na nim są... Niektóre, nie mają pojęcia nawet ile wniosły w moje życie... Tyle z nich mi pomogło, wtedy, kiedy nie mogli pomóc przyjaciele... Zwykłu ludzik, spoza monitora potrafił podnieść mnie na duchu...
Wczoraj znowu wjechano mi na ambicje, znowu poleciały słowa, które tak bolą... Zawsze wiedzą co mają w danej chwili powiedzieć, zawsze... NO bo kim ja jestem dla nich? Nikim... Zrób to, zrób tamto... Te pytania tyczą się tylko mnie, nikt nawet nie wspomni że LIZODUP, także jest w tym domu... Ale przecież ona jest Martusią, oczkiem w głowie całej rodziny... Tylko to coś, wpadło w takie towarzystwo, że szkoda gadać... Rodzice udają, że nic nie wiedzą, a tak naprawde nie chca dopuścic do siebie myśli że ich "kochana" córeczka jest taka jaka jest... Nie chcę o niej pisać...
Echh... Znowu czuję się niepotrzebna... Oni nawet nie wiedzą, że zwykła, pierdolona rozmowa, kilka zdań z nimi, mi może pomóc... Nie wiedzą, nie zauważają że mam problemy... No bo przecież to przez internet... Jestem nerwowa, ciagle płacze, wybucham z byle powodu, ale TO WSZYSTKO WINA NETU, nie tego jak mnie we własnym domu traktują...
Marcin, iskierka "nadziei" jaka pojawiła się w moim nudnym życiu, też powoli wygasa... A własciwie mam takie wrażenie... Już nie rozmawiam z nim tak jak kiedyś, o byle czym... Teraz nasze rozmowy ograniczają sie do jednego zdania... Ach, tyle mam mu do powiedzenia, ale poprostu się boje... Boje się... Nie wiem już co mam robić... NIE WIEM!!!
Ostatnie dni pamiętam jak przez mgłe, tak jakbym codziennie była pijana, zbakana... Kiedy mysle o minionych dniach, czuje sie tak, jakbym w nich nie brała udziału... Echh... Może jest tak dlatego, że wtedy byłam taka szczęśliwa? Wtedy energia aż mnie rozpierała... A teraz? Teraz Zonk... Wszystko się pierdoli...
*przepraszam za wulgaryzmy....
---
Dzień: 07.08.2004 || Godzina: 15:00 | Link | Komentuję! (2)
Jak ja nieznosze aluzji... Poprostu mndli mnie, kiedy ktos, rzuca aluzjami... Wtedy zazwyczaj myslę, że ta osoba, poprosty nie ma odwagi powiedziec tego co czuje prosto w twarz, tylko jakies szopki odstawia....
Dzisiaj jestem w buntowniczym nastroju... Źle się czuje, nastąpił nawrót choroby, i zaraz mnie szlag trafi... Ale nie o tym chciałam pisać, chyba...
Zawiodłam się na kolejnej osobie... O ile moge to tak nazwać... Jak ja strasznie nieznosze, jak ktoś chce zwrócić na siebie uwage, boże oi na dodatek w taki sposób...
Może ja do końca sama wale jakieś farmaozny, rzycam aluzjami, ale lepiej będzie jak przemilcze to wszystko, niż jakbym później miała żałować tego co powiedziałam...
Wczoraj był zlot, i to na dodatek chyba najgorszy na jakim byłam... No poprostu klapa, kąpletna klapa...
W domu byłam przed 21:)
Cieszę się, bo wczoraj powiedziałam komuś, to co chciałam powiedzieć już od pewnego czasu.... Już myślałam że zabraknie mi odwagi, ale pomyślałam, że raz się żyje... Teraz jak jest? Chyba dobrze... A przynajmniej, mam taką nadzieje...
Kolejna bezsensowna notka na tym blogu...
TA DAM!!!
---
Dzień: 08.08.2004 || Godzina: 13:23 | Link | Komentuję! (3)
"Kiedy prowadzimy spory między przeszłością a terażniejszością, odkrywamy poniewczasie, że przegapiliśmy przyszłość."
Winston Churchill
---
Dzień: 08.08.2004 || Godzina: 18:05 | Link | Komentuję! (5)
Ech, zazwyczaj nie pisze, kilku notek na dzień, ale teraz najwyraźniej czuje taką potrzebe... HmMMMm... Nie wiem co sie ze mną dzieje... Niby fizycznie jest dobrze, psychicznie, nie do końca... Tzn, może bardziej chodzi mi o uczucia... Jejuś... Nie potrafie tego określić, ale.. Echh...
BOJE SIĘ ŻE ZNOWU SIĘ ZAKOCHAM, I ZNOWU PONIOSE PORAŻKE!!! Tak, to chyba chciałam napisać... A najgorsze jest to, że pewna osoba zawraca moją głowe, ciągle myślę o nim... I jakoś, echh... Tak dziwnie... Nie umiem nawet określić tego uczucia... Nie jestem dobra w wyrażaniu uczuć...
Trzymam tak wielki dystans, ale strasznie się boje, że wymiekne... Że mur, który mnie otacza, powoli sie burzy... AAAAAAAAAAAAAAAAAAA
---
Dzień: 09.08.2004 || Godzina: 13:38 | Link | Komentuję! (9)
"Kochać i tracić, pragnąć i żałować,
Padać boleśnie i znów się podnosić,
Krzyczeć tęsknocie "precz" i błagać "prowadź"
Oto jest życie: nic, a jakże dosyć..."
Leopold Staff (1878 - 1957)
---
Dzień: 10.08.2004 || Godzina: 11:32 | Link | Komentuję! (6)
MOJA 88 notka... Nie było by w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, iż uwielbiam cyfre 8<---moja szczęścliwa... Więc jest to szczególna notka...
Jestem genialna... :D:D:D:D
Z nudów zakładam blogi, i kurde już sama nie umiem się połapać ile ich mam... Ale czego się nie robi dla kochanych ludzików...
Heh... Wczoraj kłótnia z mamą... Pierwszy raz tak ostro się kłóciłyśmy, że siostra wracając ze sklepu, powiedziała, że mamy się zamknąc bo ludzie policje wezwą, i że na samym dole (a mieszkam na ost.4 piętrze) nas słychać...
Skutki?
Wmówienie mi choroby psychicznej, oraz małe problemy z gardłem... Powiedziała mi, że przyda mi sie pobyt w psychiatryku (chodzi o kompa) a ja i dobrze nie będe musiała Was oglądać, a będe między "swoimi"... Powiedziała, że już nie chce mnie słuchać... Koniec godzinnej wydzieraniny... Skonczyło się tak łagodnie? Mogła mnie chociaż strzelić... Bueheheh... Wczoraj miałam byuntownicy nastrój... Agrrr... He he he...
Przypomniałam sobie jak wygląda telewizor, pooglądałam "Obcy 4" pośmiałam się z "fachowców" z programu USTERKA, i poszłam spac...
Dzisiaj, jest dobrze?
Taaaa.... Cikawe jak długo... Widocznie moja charyzma, i sposób mówienia (moich mądrości) wpłynął na moją mamę...
Jestem beeee.... Stałam się jakaś nerwowa... Buehehehe... Więcej lepiej nie porusze tematu mojej familiiiiiii, bo sie porycze...
12 sierpnia miną dokładnie 3 miesiące odkąd widziałam się z moimi dziadkami... Może czas w końcu ich odwiedzić? A może czekać aż to oni mnie przeproszą za te bolesne słowa? Echhh... I co ja taka biedna szara blądynka, mam zrobić z tym strasznym światem? (ha ha ha) Rodziona się mnie wyparła... A ja mam wyrzuty sumienia, że tak postąpiłam?
Gdyby mi nie usunięto bloga, moglibyście poczytać całą historię "Pamiętnego 12 maja", ale niestety... Nie ma tego...
Dobra, niby chciałam zartobliwy ton utrzymać, a tu za monitorem oczy mi się szklą...
Jestem mądrą i uczuciową blądynką???
"Alteri vivas oportet, si vis tibi vivere.
Musisz żyć dla innych, jeśli chcesz żyć z pożytkiem dla siebie."
Seneka Młodszy
---
Dzień: 10.08.2004 || Godzina: 19:36 | Link | Komentuję! (6)
"Malum est in necessitate vivere,
sed in necessitate vivere necessitas nulla est.
Źle jest żyć w okowach konieczności,
żadna jednak konieczność nie zmusza nas do życia."
Seneka Młodszy
---
Dzień: 11.08.2004 || Godzina: 12:47 | Link | Komentuję! (7)
He he... I niech mi ktoś powie, kiedykolwiek, że jestem odpowiedzialna, to mu sie osmieję w twarz...
Jeżeli chodzi o sprawy związane z innymi osobami, to potrafię zachowywac sie odpowiedzialnie, natomiast jeżeli chodzi o mnie... a właściwie o moje zdrowie...
Znowu jestem chora, w skutkach, czuje się jeszcze gorzej niż na początku... No fantastycznie... :D:D:D Echh...
W sobote miałam wyjechac w góry, na dwa dni... Echh... Tata mnie zmusza abym pojechała, ale ja poprostu nie mam ochoty... Nie chce i tyle... A on cały czas mnie przekonuje... Jeszcze stanie na tym że wogóle nie pojade... No masakra... Tak to będe miała dwa dni święty, anielski, spokój... Mama zostaje, pracuje od 7 rana do 19 wieczorem... Więc w domu bede saaaama...
Kolejna nudna notka, kolejne bzdury nakryklane, w internetowym pamietniku... Echh... Chciałam poruszyć zupełnie inny temat... Ale jakoś mi sie odechciało... Napiszę o tym później... paps
---
Dzień: 11.08.2004 || Godzina: 14:59 | Link | Komentuję! (8)
Śmierć na życzenie?
Czy w Polsce powinniśmy Eutanazji powiedzieć TAK?
---
Dzień: 12.08.2004 || Godzina: 11:49 | Link | Komentuję! (4)
Zamieszczę tutaj wiersz... Wiersz, który pierwszy raz przeczytałam wczoraj, a właściwie nie szukałam go, ale znalazłam osobe, która mi go napisała... Muszę go tu zamieścić...
Żeby coś się zdarzyło...
Żeby mogło się zdarzyć...
I zjawiła się miłość...
Trzeba marzyć...
Zamiast dmuchac na zimne...
Na gorącym się sparzyć...
Z deszczu pobiec pod rynne...
Trzeba marzyć...
Gdy spadają jak liście...
Kartki dat z kalendarzy...
Kiedy szaro i mgliście...
Trzeba marzyć...
W chłodnej, pustej godzinie...
Na swój los się odważyc...
Nim Twe szczęście Cię minie...
Trzeba marzyć...
W rytmie wiecznej tesknoty...
Wraca fala do plaży...
Ty pamiętaj wciąż o tym...
Trzeba marzyć...
Żeby coś się zdarzyło...
Żeby mogło się zdarzyć...
I zjawiła się miłość...
TRZEBA MARZYĆ!!!
Jonas Kofta
OD TERAZ WIERSZ TEN STAJE SIĘ MOIM MOTTEM ŻYCIOWYM!!!
---
Dzień: 12.08.2004 || Godzina: 17:33 | Link | Komentuję! (11)
AKTUALNY TEMAT: Natalia WARIUJE!!!
No więc, krótki wstep zrobiłam... :D:D:D
Ech... Moje życie zmienia się dramatycznie... Zauważyłam, że jestem jeszcze więkrszą romantyczką niż byłam... A z zasranej pesymistki, zmieniam się w niepoprawną optymistkę... Czy to dobrze? Mam nadzieje, że wyjdzie nie tylko mi na dobre, ale także mojemu otoczeniu... No zobaczymy, zobaczymy, oby wszystko sie jakoś poukładało...
Kiedy myślałam, że jest już dobrze... Zostały rozwiane wszelkie moje złudne nadzieje... Śmieszne? Ale prawdziwe... Chyba nie trafiłam jeszcze na tę właściwą osobę... Dlaczego? Bo znam siebie, wiem, że jeżeli zakochałabym sie, to bym walczyła, a nie walcze... Poddałam się? Albo poprostu nie zakochałam... echh... Nie czuje jakiegoś smutku... Tylko tak bardzo chciałam ulokowac w kimś swoje uczucia, a ON wydał sie odpowiednią osobą... No cóż...
JADE DO KRAKOWA!!! Na kolejny zlot... Jestem szczęśliwa... Baa... Bardzo szczęśliwa... :):) Będzie fajnie...
---
Dzień: 13.08.2004 || Godzina: 11:59 | Link | Komentuję! (9)
Jednak nie Kraków a Oświęcim...
Cieszę sie?
Może tak...
Może nie...
Dlaczego?
Lepiej nie będe tego komentowała...
Kiedy będe?
Może dzisiaj...
Może jutro...
Może w niedziele...
A może już nie będzie mnie...
Będe tęsknić?
TAK!!!
A Wy?
...
Jedna z ostatnich notek?
Może...
---
Dzień: 14.08.2004 || Godzina: 00:21 | Link | Komentuję! (8)
Niecierpie dowiadywac sie o wszystkim ostatnia... Ale niestety, nasz swiat jest taki a nie inny... Kilka osób ubzdura sobie coś,a my później mamy nieprzyjemności z tego powodu...
Niby zmieniam sie w optyistke... Ale chooja mi to wychodzi...
Obecnie mam ochote jebnąć wszystkimi i wszystkim, zlikwidować blogi, gg, wpisac byle jakie hasło zastrzeżające nicka na czacie, i zlikwidować wszelkie slady mojego istnienia... Zerwać kontakty, usunąc ksiązke adresową z telefonu, i zapomnieć otym jebanym świecie...
Zacząć wszystko od nowa... Chyba kasuje bloga, i tak moje życie jest nie dość że nudne, to monotonne...
Mam już dość... Dlaczego wszystko nie może isc gładko, płynąć strumyczkiem po wąskiej dolinie...
Dlaczego chociaż raz nie może być tak JAK JA CHCE? DLACZEGO?
Bo jestem gówno warta..
I chuj, optymizm sie wyczerpał, wiec bede zmierzła... Czuje taki wewnetrzny bol, nie umiem nad nim zapanować wiec chyba z tym skoncze..
KURWA MAM NAPRAWDE DOSC!!!!!!!!!
---
Dzień: 14.08.2004 || Godzina: 12:26 | Link | Komentuję! (6)
"Czasem odejść łatwiej jest niż żyć"
NIE MA MNIE!!!
---
Dzień: 17.08.2004 || Godzina: 17:36 | Link | Komentuję! (4)
STRESZENIE ZLOTU W OŚWIĘCIMIU! (z soboty 14 na 15)
Nie zapowiadał się ciekawie... Nie było nic zaplanowane oraz dobrze zorganizowane... Najpierw pobyt w jakimś barze, później szlajanie się po Oświęciu w deszczu... Przyjechałyśmy tam na 17 i szlajaliśmy sie tak do północy...
W międzyczasie (nie licząc picia na przystanku, siedzenia w kafejce,)jechaliśmy autobusem do jakiejś dyskoteki "Coloseum", ale się okazało że nas nie wpuszczą... No to ok... Biedny kierowca autobusu, musial byc niezle przestraszony, jak grupka młodzieży zajela mu caly autobus i sie wyglupiala... :D:D:D Najsmieszniejsze jednak bylo to, ze jak wracaliśmy stamtąd to tym samym autobusem... :D:D:D Bylo tak zajebiscie ze nie umiem tego opisać... :D:D:D Smiechu bylo co niemiara... Rozlane piwo w busie, smiechy, (przeklenstwa) i wyglupy...
Heh... Opowiadanie kawałów, (picie) itp... Obeszliśmy Oświecim, czekaliśmy aż "Kuby" się najedza na pobliskiej stacji i ruszyliśmy dalej...
Nie załuje że zostałam, ani troszke... Wprawdzie przemarzłam ale było warto... Po północy chłopcom zachciało się jeść, i musieliśmy czekać az oni zjedzą sobie BARSZCZ Z USZKAMI, który zamówili...
W końcu znaleźlismy klub młodzieżowy, i po rozmowie z ochroniazem wpuścili nas tam mimo iż nie mieliśmy 18-tu lat (tzn nie wszyscy)... No było fantastycznie... Po 3 wróciliśmy do kafejki internetowej, i sprawdzilismy o której mamy pociąg... Był o 4.20 i podreptalismy pieszo na stacje... Przez jakieś ciemne chaszcze, błoto i krzaki... :D:D:D
Najzabawniejsze jest to iż musiałam mówić czystą polszczyzną gdyż po śląsku nie rozumieli wszystkiego... Było warto tam jechać... Naprawde...
ZLOT W ŚWIĘTOCHŁOWICACH! (dzień po Oświęcimiu czyli 15)
No więc, dwa dni pod rząd sobie jeździłam na zloty... Zlot w niedziele był nawet nawet... Przyjechało do nas kilka osób z Oświęcimia... Więc w sumie było nas 8 :D:D:D:D Ja (*EnKa*) Dana (**wiRgiNia**) Krzyś (rubinek) Marcin (**Matt*Wariat**) Michał (largo) Tomek (Tommy=)) Przemek (@Kiler (czy jakos tak)) i Rafał (nicka nie pamiętam).... Nie było tak źle, aleza to ile śmiechu... :):):):)
MOJE PRZEMYŚLENIA!
Gdybym mogła, napisałabym wcześniej notke, ale tak naprawde najpierw nie miałam internetu, a później zepsułam komp, a właściwie zepsuł się sam, bo wysiadła bateria... Kupiłąm nową, poruszałąm kabelkami, i teraz wszystko gra...
Uważam, że ta przerwa dobrze mi zrobiła, brak bloga, brak dostępu do netu sprawił że czuje się tak jakoś inaczej... Ale z bolesnym, bo bolesnym przekonaniem stwierdzam, że jednak nie umiałabym już żyć bez kompa, bez netu, bez znajomych... Tak naprawde wiem, iż na upartego wytrzymałabym (np gdyby komp spalił się całkowicie, lub gdyby odłączyli mi neta) ale wiedząc że moge, wejść tutaj, nie umiałabym tak od siebie powiedzieć dość... Tu zawarte są wszystkie moje odczucia, i przemyślenia... A ja miałabym sobie to wszystko zostawić? NIE!!! Ciesze sie że w końcu mogłąm coś napisać, ciesze się z Waszych komentarzy, ciesze się że mnie polubiliście, i mam nadzieje że się spotkamy... Musimy... :):)
Więc, musimy wziąść się ostro za przygotowania do zlotu... Do zlotu Ownlogowiczów... Ale nie zdołam zrobić tego sama... :):):) Więc jak mam się do tego zabrać? Pozrawiam!!!
---
Dzień: 18.08.2004 || Godzina: 13:05 | Link | Komentuję! (6)
No i się stało to czego tak bardzo się obawiałam... Echh... Jestem nerwowa, w sumie nie ma mi się co dziwić... Zawsze staram się wszystkim pomóc, ale sama nie przyjmuje pomocy... I co z tego mam? A to iż upust moim emocjom daje wtedy, kiedy miarka się przebierze... Czyli wtedy, kiedy cała złość gniew i gorycz wypełnią mnie po brzegi, i każdym fragmentem ciała zaczyna wychodzić...
Mam już dość tego, po wczorajszym wieczorze nie wiem czy cokolwiek bedzie dobrze... To czego się dowiedziałam, sprawiło iz sama do końca nie wiem jak dalej będzie... Dlaczego wszystko spada na moją głowe? Dlaczego... Dlaczego kiedy wszystko było dobrze, nagle się wali... Dlaczego musiałam wczoraj słyszeć ta pierdoloną rozmowe... DLACZEGO? :( :( :(
---
Dzień: 19.08.2004 || Godzina: 23:13 | Link | Komentuję! (4)
Nie wiem co sie dzieje... Niby jest dobrze, a tak naprawde, heh... sama nie wiem... Czuje się taka, taka, taka pełna, czuję się tak jakbym nie mogła czegoś z siebie wyrzucić... Czuję się jakby coś siedziało we mnie i nie chciało za cholere wyjść... Nie wiem...
Nie śpie w nocy, tak wprawdzie siedze na necie np do 3 ale jak mam kłaść się spać wiedząc ze i tak nie zasne... Jednak tabletki nasenne się przydały... Ale co z tego? Łykam jedną i i tak budze się, i nie umiem zasnać... Wczoraj łykłam niecałe 2, i łoooo nie umiałam sie dobudzić, i o to chyba mi chodziło, ale teraz chodze jak zombie i nic do mnie nie dociera...
Jestem pijana, pijana życiem... Męcze się tu, poprostu męcze... Co ja mam zrobić aby to wszystko ze mnie wyciekło, co mam zrobić aby TO co we mnie siedzi, w końcu ze mnie "powychodziło"... Nie wiem...
Teraz dochodzi jeszcze jedno zmartwienie... Echh... Ostatnio pokłóciłam się z moim internetowym braciszkiem... Powiedziałam kilka słów których żałuje, tym bardziej, iż wiem w jakiej znajduje sie sytuacji... Tak bardzo wstydze się tego, iż takie słowa wydobyły sie z moich ust... Wprawdzie tylko na gg ale jednak...
Rob, pamietaj, że na mnie możesz liczyc, mimo tego co się stało... Kocham Cie braciszku... :(
Małe błędy z blogiem miałam, więc dodałam tę notke raz jeszcze z maleńkim dopiskiem...
Moja siostrzyczka o mały włos nie wylądowała w szpitalu... Jaka sierota... :-/
"Bo miłość to, największy skarb, bo miłość daje skrzydła nam... I nie bój się, że możesz spaść... prawdziwa miłość wiecznie trwa...(...)"
Przypomniał mi się ten tekst, jakże starej piosenki... heh...
---
Dzień: 20.08.2004 || Godzina: 01:26 | Link | Komentuję! (5)
Skakałam sobie po blogach, przypomniałam sobie, jak to było na początku kiedy zakładałam bloga... PAmietam ile miałam w sobie optymizmu... Pamietam pierwszy mój taki szczery komentarz, na blogu Artura (Nierzeczywisty) pamiętam, kazdą chwile rozmowy z nim... Echh... I pomysleć że byłam taką optymistką...
":) Wiesz... Bardzo ciekawy blog.... Czytajac go widze siebie... Jeszcze dwa miesiace temu bylam na skraju zalamania nerwowego.... Nikt nie umial mi pomoc...Jedyna moja przyjaciolka byla zyletka...Ale po co mi to bylo?? Tylko sprawialam sobie bol...A blizny niestety zostaly.... Teraz mysle ze zle robilam...Ze ciecie sie bylo glupota...Owszem pomagalo ale na ile??? Rozladowywalam swoje emocje na rece, a kiedy bol mijal wszystko wracalo... Moze to glupio zabrzmi ale ja sie uzaleznilam od tej zyletki... Nie pilam,aby zapomniec, nie cpalam aby zapomniec...Tylko sie cielam...I co z tego mam?? NIC!!! Dlatego smierc to nie rozwiazanie... Jest fascynujaca i bardzo mnie interesuje... Ale ktos powiedzial mi kiedys, ze nie mam jej szukac bo Kobieta w Czerni wyznaczyla mi kres mych drog, i sie obrazi jezeli sama opuszcze ten swiat.... Ja mowie to samo... NIE WARTO!!!
Ja takze mam niska samoocene.... Nigdy siebie nie zaakceptuje...Nigdy...Ale mam ludzi ktorzy mi pomogli, wierz lub nie ale byly to osoby ktorye praktycznie znam tylko z internetu.... Uwazam, ze jestes wartosciowa osoba, kazdy jest...I w pelni swiadomie mowie Ci (pisze) ze milosci nie da sie poszukac....Ona sama nas znajdzie, trafi z nienacka... Dlatego nigdy sie nie poddawaj... Jezeli nie masz z kim pogadac zawsze najlepiej jest pogadac z zupelnie nieznana Ci osoba... Od tej chwili mozesz na mnie liczyc...Wiem co czujesz...po prostu to wiem... U mnie teraz jest dobrze, i postaram sie sprawic aby Twoje niskie mniemanie o sobie ucieklo w sina dal...
Moze pomyslisz o mnie jak o jakiejs wariatce.... Ale ja naprawde wiem co czujesz..."
Heh starałam sie pomóc innym a nie moge pomóc sobie... Cóż za bezsens... Tylko sie pocwiartować...
---
Dzień: 20.08.2004 || Godzina: 14:45 | Link | Komentuję! (2)
"Kochać i tracić, pragnąć i żałować,
Padać boleśnie i znów się podnosić,
Krzyczeć tęsknocie "precz" i błagać "prowadź"
Oto jest życie: nic, a jakże dosyć..."
Leopold Staff
Właśnie rodzinka mi pokazała jak bardzo mnie kocha, tak to jest zniknąć na 10 minut w łazience... A później miło jest się dowiedzieć iz rodzina myślała iz wyemigrowałam... Aaaaaa
---
Dzień: 21.08.2004 || Godzina: 01:40 | Link | Komentuję! (2)
Hmm... A dzień nie zapowiadał sie ciekawie... nawet nie chciało mi się iść na tego zlota... Ale nie załuje... Było FANTASTYCZNIE!!! Było tylu ludzi, że aż miło było tam siedzieć... naprawde, nigdy nie było ich aż tylu...
Fantastycznie się bawiłam...
CHCE ZLOTA OWNLOGOWICZÓW!!!
---
Dzień: 21.08.2004 || Godzina: 13:44 | Link | Komentuję! (12)
Jak sie czuje? Czuje sie wolna jak łza spływająca po policzku... Jak letni deszcz... Jest dobrze... Każda komórka mojego ciała odżywa... Nie wiem co jest tego powodem... Wiem jedno, będe się starała aby ten fantastyczny, a przedewszystkim OPTYMISTYCZNY nastrój trwał jak najdłużej... Jak długo moge siedzieć i się użalać... Teraz dopiero wezmę sie za siebie... W końcu mam wpływ na moje życie... I to JA decyduje co z nim zrobie, wprawdzie gdzieś tam w gwiazdach zapisane jest kim będe... Jaka będe... Ale chyba moge sama decydować o tym jak potoczy się moje życie... Czy bede zgorzkniała wredna babą, z nadwagą, zmarszczkami, zajmująca sie domem, i nie mającą czasu na nic...
Coraz częsciej przyłapuje się na tym iż myślę o przyszłości... Myślę o tym jak to będzie za kilkanaście lat... Poraz pierwszy "widzę" siebie w roli żony, matki... Dopiero teraz zdałam sobie jak wspaniale bedzie budzić się obok ukochanej osoby, (najpierw trzeba ją znaleźć)... Jak cudownie bedzie dać nowe zycie drugiej osóbce, jak pieknie bedzie czuć się potrzebnym, i mieć dla kogo życ... Usłyszeć słowa mamusiu... Heh... Co się ze mną dzieje... Mam 17 lat, a myśle jak stara baba...:):)
Jestem szczęśliwa? można tak powiedzieć... Jedyne co mnie zastanawia to powód tego mojego wewnętrznego spokoju... Czuję się jakbym pozbyła się jakiegoś cięzaru... czuje się jak ptak wypuszczony z klatki...
Staram się być twarda... (chodzi o uczucia) I chciałam aby mnie tak odbierano, ale własnie uświadomiłam sobie, iż nie będe wstydziła się łez... A coraz częściej zdarza mi się płakać... :D Ze wzruszenia oczywiście... :) :)
Dzisiaj znowu usłyszałam że jestem ładna... Chyba zacznę w to wierzyć... :D:D:D
---
Dzień: 22.08.2004 || Godzina: 11:41 | Link | Komentuję! (1)
Moge powiedzieć, że "emocje już opadły" i dzisiaj, zapewne bedzie dzień, taki jak wszystkie inne...
Zaczynam wierzyć, że wszystko będzie dobrze... Uczuciowo, narazie czuję się niestabilnie, zwłaszcza po dość szczerej rozmowie z pewną bardzo ważną dla mnie osobą... Nie wiem, czy cokolwiek z tego będzie, ale "warto wierzyć"... Ktoś głupi to powiedział, i wszyscy to powtarzają... "Nadzieja Matką głupich"... To stwierdzenie także mi się podoba, ale czym byłoby życie gdybyśmy w nic nie wierzyli?
Obecnie mam gościa w domu... Jestem troszeczke wkurzona, ... jest nim moja ciotka (25 letnia) wszystko kręci sie wokół niej, nic nie może sama zrobić, a ona to świetnie wykorzystuje... :-/
Mam już tego dość, wszystko kręci się wokół niej, a ja robie za "pomoc domową" chociaż to dla mnie nie nowość... Kasia miała operacje serca, ale teraz już jest dobrze, może wszystko robić, ale z wygody, udaje wielce chorą... Echh... Jestem zła, bo teraz nikt nawet mnie nie zauważa... No ok...
Dzisiaj mam jechac do Katowic, po Rubina, Matta, i Dexa... heh... A tak się cieszyłam że przyjedzie do mnie Cinek... Ale nic z tego nie będzie, tym bardziej że on i rubin cały czas się kłócą... Wolał już uniknąc awantury...
Zapowiada się ciekawy dzień... echh...
---
Dzień: 22.08.2004 || Godzina: 15:08 | Link | Komentuję! (5)
~~URODZINKI GOSIEŃKI I DOROTKI~~
*G*O*S*I*U* (*D*O*R*O*T*K*O*)
*Życzę Ci bezpieczeństwa,
ostoi w rodzinie, prawdziwego domu,
azylu, który Tobie da schronienie
i nie powie o niczym nikomu.
*Życzę Ci fantazji,
ozdób Twoje niebo skrzypcami,
zatańcz ze szczęścia na ulicy
i marząc rozmawiaj z kwiatami.
*Życzę Ci zdrowia
dla ciała, miej zdrową duszę,
bo kiedy dusza jest chora,
to ciało przeżywa katusze.
*Życzę Ci kolorów,
czarownych barw wesołej tęczy,
barw letnich pachnących ogrodów,
czegóż można chcieć więcej?
*Życzę Ci dobrego jutra,
przyjaciół, szczęścia, zapału, uporu,
dużo czasu, pewności siebie,
podróży, pieniędzy i humoru.
*Życzę Ci miłości
takiej normalnej głębokiej i szczerej,
ona Ci spełni te wszystkie życzenia
i tego Ci życzę Aniele.
*D*O*R*O*T*K*O* (*G*O*S*I*U*)
W ogrodzie Twych myśli
niech się przechadza
niebieski anioł mądrości.
Niech każdą myśl czystością przebarwi,
by patrząc na piękno niewidzialne,
zobaczyć najprawdziwsze.
Niech Twoje myśli będą
kwiatami mądrości -
tej jedynej, mającej korzeń w duszy.
Mądrość jest przecież czystością umysłu,
czystość umysłu jest świętością duszy.
Od rana do wieczora niech anioł mądrości
będzie Twoim stróżem;
niech strzeże Twego umysłu jak Świętej Księgi,
by nieprzyjaciel prawdy nie zapisywał
kłamliwych poezji
pomiędzy wierszami tętniącymi życiem...
---
Dzień: 22.08.2004 || Godzina: 19:25 | Link | Komentuję! (3)
Moja 3 notka dzisiajszego dnia, no fajnie robie... Nuda... Tak mogę okreslić dzisiejszy dzień... Nie robie nic, bo NIC mi się nie chce... W końcu nie wylądowałam w Katowicach, dlaczego? Jakos nie mialam ochoty nikogo oglądać... Lepiej jest sobie sączyć herbatke, i wpatrywać się całym dniem w monitor... Przynajmniej ludzie nie widzą Twoich reakcji na konkretne wyrdarzenia...
A do tego zmierzam...
(chyba) Jestem za szczera... Moje reakcje na pewne zwykłe, internetowe zdarzenia, zadziwiają nie tylko mnie, ale także moich znajomych... Zawsze mówię to co chcę powiedzieć, ale zauważyłam, iż pewne sprawy należałoby przemilczeć... Chociażby dla dobra własnej, i czyjejś osoby... Niby, każdy chca, aby druga osoba była szczera, czasem wręcz wymuszane jest od nas powiedzenie tego, o w danej chwili myślimy... Ale kiedy sami, bez prośby, powiemy coś od siebie, zazwyczaj wiąże się to z kłopotami... Wypowiedziałam się dość drastycznie na pewnien temat... Napisałam to co czuje, i myśle w danej chwili... Nie zostałam mile potraktowana, mimo iż ja także powiedziałam swoje, dość drastycznie przezemnie napisane słowa...
JA
"...(...)<---na temat temat notki i jej uczuć...
Wiesz, może mam 17 lat, i być może "staroświeckie poglądy", ale wiesz nie wyobrażam sobie tego, iż jestem z facetem do którego nic nie czuje... nie wyobrażam sobie tego, to jedna wielka farsa... Nie mogę pojąc jak mogłabym pozwolić aby osoba która nie jest związana ze mną uczuciowa mnie dotykała, całowała... Nie umiałabym jej spojrzeć w oczy... Poprostu... Nie umiałabym...
"Enka bierz się za P@kusia" wybacz nikt nie będzie mi mówił co mam robić, a pozatym CZY ON JEST ZABAWKA? Bierz, masz, siad, aport? Czy on nie ma uczuc? Czy fakt iz jest facetem oznacza ze mozna grac na jego uczuciach? No tak, a moze myslisz ze MOŻNA SIĘ NIM BAWIĆ A PÓŹNIEJ odłożyć na wyższa półke jak sie znudzi? Ty tak właśnie postąpiłaś... A teraz sama nie wiesz czego chcesz... I proszę nie mów mi że zalujesz... Nie mów bo nie uwierze... Naprawde... :( :( :(
Wiesz widzę co się dzieje z Marcinem... Widze co się dzieje.. Jest bardzo wartościowym chłopakiem, i nie wybacze Ci tego ze tak go ranisz...
Napisałaś że mnie lubisz, ja do Ciebie nic nie mam... jesteś taka jak Ci sie podoba, jak wiatr zawieje, raz "słodka i kochana koleżanka" a raz wredna, bezduszna (cenzura)... Te jasną strone w Tobie lubie, zas ciemną mogłabym bez znieczulenia wyciac skalpelem... Agrrr...
Takie zdanie na ten temat mam ja... Jakie mają inni? Nie wiem... Wiesz... Mam nadzieje ze na Twoich uczuciach zaden facet nie zagra tak jak Ty to robisz... A moze byloby to dla Ciebie swietną nauczka? ... (...) "
Ona
"Przesadziłaś Kurwo jesteś fałszywa do cna (miało być chyba Marcina?) ,piszesz,że nic do mnie nie masz,ale jednak...(...)
No i zostałam podsumowana... Chciałam dobrze, a wzbudziłam wiele kontrowersji... I jak tu żyć kiedy każde nasze słowo albo jest źle odebrane, albo poprostu, źle przekazane przez nas samych... Echhh
---
Dzień: 22.08.2004 || Godzina: 21:42 | Link | Komentuję! (2)
Nie wiem kiedy bede... :( :( :(
Problemy w domu... :( :( :(
---
Dzień: 24.08.2004 || Godzina: 01:05 | Link | Komentuję! (3)
"Łzy są kroplami krwi mej duszy... I właśnie teraz moja dusza krwawi..."
Jak tu być optymistą... JAK? KURWA WYJAŚNI MI KTOŚ? Dzisiaj już w nic nie uwierze... W nic... Jest mi źle... Płacze jak głupia... Dlaczego? Bo tak ważna osoba w moim życiu, powiedziała, że odejdzie abym ja była szczęśliwa... Jestem niezdecydowaną EGOISTKĄ, sama jestem niezdecydowana uczuciowo... Ranie innych... :( :( Co mi zostało? Nic... jedynie piosenka, która bedzie mi przypominała o tym wszystkim...
Był jedyną osobą, potrafiącą ze mną rozmawiac, jedynym chłopakiem, który od pewnego czasu potrafił i starał sie mnie zrozumieć...
Łzy kapią mi na klawiature... Smutek rozdziera dusze, a ból serce...
Bezsilność nie zna granic... Nie potrafie opisac, jak wielki ból czuje w sobie... Jak bardzo niecierpie siebie... :( :(
Kolejna łza...
Kolejna kropla pada na mą dłoń...
Jest mi słabo...
Dopiero teraz wiem jak wiele straciłam...
I wiem, iż jeszcze więcej mogłam zyskać...
~~Ecstasy~~
Have you ever noticed ?
That I'm not acting as I used to do before
Have you ever wondered ?
Why I always keep on coming back for more
What have you done to me ?
I'll never be the same I tell you for sure
I'll never be the same I tell you for sure
I'll never be the same I tell you for sure
*You really are my ecstasy
My real life fantasy
You really are my ecstasy
My real life fantasy
Not that I'm complaining
A more beautiful vision I have ever seen
If you don't mind me saying
Love with ambitions has full fill my dreams
What have you done to me ?
I'll never be the same I tell you for sure
I'll never be the same I tell you for sure
I'll never be the same I tell you for sure
*You really are my ecstasy
My real life fantasy
You really are my ecstasy
My real life fantasy
You really are my ecstasy
My real life fantasy
You really are my ecstasy
My real life fantasy
You really are my ecstasy
My real life fantasy
You really are my ecstasy
My real life fantasy
---
Dzień: 24.08.2004 || Godzina: 12:39 | Link | Komentuję! (5)
Nie wiem... Wszystko sie strasznie skomplikowało... Wszystko wraca do "normy"... Ale tej złej strony... Chyba już nic sie nie naprawi... Nic... Kolejne łyz... Kolejne rozczarowanie... Smutek... Żal, gorycz wypełniająca mnie po brzegi... Mam już dość... Znowu użalam się nad sobą... Ale chyba tak jest wygodniej... Musze wziąść się w garść... Muszę powiedzieć WSZYSTKO BEDZIE DOBRZE!!!... Przepraszam, za to że mecze Was takimi notkami... Ale już wiem że narazie nie mam z kim pogadać... A może poprostu nie chce... Łatwiej jest mi przelać uczucia tu, na bloga...
Mam gorączke... Czuje sie dobrze, a mój organizm zachowuje się dość nietypowo... To dlatego, że za bardzo się przejmuje... Dlatego, że płaczę... Chociaż... Nigdy tak nie miałam... :( :(
---
Dzień: 25.08.2004 || Godzina: 00:42 | Link | Komentuję! (3)
Deszcz bebni w szyby, i uspokaja moje skołatane nerwy... Wsłuchuje się w pieśń kropel stukających w okna... Zamykam oczy... Ulga... Dlaczego tak nie może być zawsze... Tylko ja... :( :(
Uświadomiłam sobie, jak poważnym błędem jest angazowanie sie w internetowe uczucie... Wiem, jak łatwo, i prosto można w to zabrnąć, jak łatwo można zranić samego siebie... :( :( :( Jest już za późno... A ja czuje że coś umknęło mi przez palce... :(
Dzisiejszy dzień zapowiadał sie bardzo nuuudno... Gdyby nie Iska cały dzień spedziłabym w domu... A tak przynajmniej mogłam se z kimś pogadac... THx...
Strasznie dużo myślę... Już sie w tym gubie...
---
Dzień: 25.08.2004 || Godzina: 18:06 | Link | Komentuję! (2)
Katar, ból gardła... Żyć nie umierać...
---
Dzień: 26.08.2004 || Godzina: 19:26 | Link | Komentuję! (11)
Wydaje mi się, że jest lepiej... (nie mówie teraz o stanie fizycznym, bo nadal męczy mnie katar i boli gardło :-/) Ale jakoś czuję się wyciszona... I tak, tak, tak jakoś mi lepiej... Niedawno pisałam, iż czuję się taka pełna, i że nie umiem się pozbyć jakiś emocji... Teraz chyba już wiem o co chodziło... Poprostu, postanowiłam,iż dam sobie spokój z Tajkiem... On bawił się moimi uczuciami, a ja łudziłam się na Bóg wie co... Na co liczyłam? tak naprawde sama sobie zadaje to pytanie... Echh... Chyba na to, że w końcu znalazłam tę swoją drugą połówke, i że MOŻE będziemy razem...
Najbardziej zastanawiam się zad tym, iż wiele osób znało Cinka, i wiele osób wiedziało jak będzie, ale tylko niektóre (a było ich mniej) powiedziały mi prosto z mostu jak będzie... Ja głupia nie wierzyłam... Teraz już wiem... I postaram się nie popełnić drugi raz tego samego błędu... :) :) :)
W końcu człowiek uczy się WŁAŚNIE na błedach...
Założyłam sobie bloga, z osobą bliską memu sercu...:)
=LooK=
---
Dzień: 28.08.2004 || Godzina: 13:06 | Link | Komentuję! (8)
No i był sobie zlot... Było fajnie, i o dziwo wszystko pamiętam... Naprawde bardzo mi sie podobało... Małe skutki i szkody materialne są... Zgubiłam grzebień... :D:D:D:D Jesooo... Nie wszystko na zlocie chcę pamiętać... Ale zabawa była niezła chyba... :-/
Najlepsze akcje:
1. Monika mówi "Zastanawiam się ile osób zmieści się do Toi Toja... Wchodźcie" :D:D:D:D Ludzie podąrzyli jej śladem, ale nie wszystcy się do tego kwapili...
Podchodzi Rubin psiknął gazem paraliżującym (czy łzawiącym) do tego Toi Toja i poszedł... Podchodzi taki mody z mamą, i sie pyta mnie: "Przepraszam czy tu jest wolne?" a ja mu mówie : "Tak" i wszyscy w lach... Mody wlazł i wylazł... Był w stanie lekkiego szoku... :D:D:D:D:D I nie przekonaliśmy się w końcu ile osób wejdzie do Tojka:D:D:D:D
2. Natusia (ja) dostała ataku czułości i wszystkich zaczęła całować... :D:D:D i tak w kółko póki mi się nie znudziło... :D:D:D:D:D
3. Siedzimy przy stoliku, i gadamy... Nagle Natalia (moja córka internetowa) sie odwraca, na to Aśka zabiera jej piwo, wyciąga z pustego kubka (służącego za popielniczkę) rurkę i wkłada do jej piwa... :D:D:D:D Mała się skapła... Na to Aśka, niby przypadkiem kepuje jej do puszki z piwem... No mega katastrofa... :D:D:D:D:D:D:D:D Myślałam że lacie zjem... :D:D:D:D
4. Wchodzimy do tramwaju i Dana krzyczy do Rubinka : "Nie mam w sobie grama uczuć!!!" :D:D:D:D Stoimy w banie i komentujemy minione wydarzenia, bardzo się przy tym wczówając... Dana pado "Jestem suką", ja z Natalą gadamy o Milusiu "Jaki ciul", i nagle ja sie pytam ich tee która godzina? Na to facet siedzący za mną mówi 23.05... No myślałam że mnie rozdupi tam...:D:D:D:D:D:D:D
Echh... No nie powiem co tam sie działo...(cenzura) Ale to chyba
dlatego, że był to ostatni weekend wakacji... Wszyscy się "kochali"... I było fajnie chyba... :-/ :D:D:D:D
Oto jeden ze Zlotów Czaterian... Ciekawe co działoby się na zlocie ownlogowiczów... Hmmm...
---
Dzień: 29.08.2004 || Godzina: 13:34 | Link | Komentuję! (6)
Moje postanowienie...
ZMIENIAM SIĘ!!!
A właściwie może nie sdo końca zmieniam, ale wracam do "starej" Natalki... Bedącej wzorem wszelkich cnót... Dlaczego? Bo obecna Natalia, sprawia nie tylko sobie ale innym kłopoty... Nie no nie moge, wakacje się kończą, a nie chce ich pamiętać od złych stron... No więc, pokaże wszystkim, że jestem coś warta, i udowodnie, że potrafie się zmienić...
No tak, ale kto ze mną wytrzyma... Bo wtedy byłam nie do zniesienia...
Podsumowując wakacje...
Zrobiłam z siebie kretynke, i nie mm zamiaru tego powtarzać... Cieszę się ze w końcu do szkoły, nie będe o tym myślec, i wszystko jakoś się ułoży... Jesteście ze mnie dumni? Bo ja chyba z siebie tak... ktoś otworzył mi oczy...
"Człowiek óczy się na błędach"... Ja kilka popełniłam, i już tego nie zrobie... Do wakacji... Buehehehe...
Dzisiaj po poważnej konwersacji z mamą, doszłam do wniosku, iż nawet ona we mnie wierzy... Faktem jest, iż rozmawiałyśmy na inne tematy, niż te o których tutaj pisze... :):):) mam nadzieje, że wszystko będzie tak jak zaplanowałam...
Dzisiaj, jade do babci, po 3 miesiącach zdecydowałam ze jestem gotowa... Boje się? No boli mnie brzuch, ale chyba mnie nie zajebią tam... :):):)
---
Dzień: 29.08.2004 || Godzina: 20:24 | Link | Komentuję! (9)
O jaaaaaaaaaaa........
Poszłooooooooooooo......
chlip... chlip... chlip...
---
Dzień: 30.08.2004 || Godzina: 12:40 | Link | Komentuję! (10)
Wakacje się kończą, wszyscy są w podłym nastroju... A jeżeli mają podły nastrój to co robią? Wyżywają się na mnie... No chuj niech ich wszystkich strzeli... No KURWA MAĆ!!! Niech mnie wszyscy pocałują w dupe...
No fajnie... Zajebiście... Najbardziej dnerwuje mnie to ze ludzie, którzy coś do mnie mają, nie potrafią mi tego ani powiedzieć, ani napisać... Przykładem jest komentarz Kasi... w mojej przedostatniej notce... Pytam sie jej o cochodzi? A ona "Ty już wiesz" no myśłałam ze rozdupie coś... Ale jestem zła!!!!!!!!!!!!!!!
Czasem niech ludzie pomyślą zanim coś napiszą... :-/ O jaaa... Komu moge jebnąć??
**przepraszam za wulgaryzmy, ale naprawde mam dość...
---
Dzień: 30.08.2004 || Godzina: 23:17 | Link | Komentuję! (7)
"Miałeś piękny usmiech, cudowne oczy, i te figlarne iskierki tlące się w nich... Delikatne pocałuneki pełne namiętności... Wspólne poranki, gorące noce... Twe czułe ramiona, dające mi schron... Cudowne chwile spędzone razem... (...)
Nie dane nam było się kochać... ONE wyszły z każdego kąta, gorące, śmiejące się obrzydliwym chichotem... Zaczęły nas szarpać... Żar, i ogień buchały z ich wnętrza... Gorąco rozdzierało nozdrza, paliło w płuca... Chcieliśmy uciec... Ale wszystko stało w miejscu... Tylko one, i my... Tylko ONE I MY... Ich palce wbijające się w nasze ciała... Raniące nas boleśnie niczym skalpel wbity w skóre... Krew, pełno krwi... Moje łzy, głośny szloch... Ten ból rozdzierający całe moje wnętrze... I ten przerażający chichot siedzący w mojej głowie... (...)
Nie, Nie, NIE!!! Nie zabierajcie go... Zostawcie nas w spokoju...
Zostawcie naszą miłość...(...)
Cisza... Ciemność... Nie ma nic...
Zabrały Cie...
Zabrały cząstke mnie...
Cząstke mej duszy...
Cząstke mego życia...
Moją miłość... "
---
Dzień: 31.08.2004 || Godzina: 20:28 | Link | Komentuję! (2)
Tyle niedokończonych spraw... A moja "przygoda"z netem dobiega końca... Może nie definitywnie, ale na razie... Mam ograniczony dostęp do niego... Czyli prawdopodobnie tylko w weekendy... Mam nadzieje, że uda mi się chociaż napisać kilka zdań, w tygodniu... W co wątpie... Moi rodzice niestety się uowrli i będzie ciężko...
Nie zapomne o Was... :*:* Kocham Was... Buźka...
---